poniedziałek, 2 września 2019

Interpretacja porównawcza - B. Leśmian "Otchłań" oraz "Przepaść Pana Cogito" Z. Herbert


Interpretacja porównawcza utworów B. Leśmiana Otchłań 
oraz Przepaści Pana Cogito Z. Herberta


Życie ludzkie jest długą wędrówką, lecz nie wszystkie ścieżki są proste, a napotykani przechodnie uprzejmi. Skąd pochodzi poczucie samotności i niezrozumienia nawiedzające człowieka w momentach słabości? Dlaczego niekiedy jedyne, co może dostrzec spoglądając w głąb swojej duszy to wielka przepaść, czarna pustka, nie dająca się niczym wypełnić? Na przełomie stuleci niezliczeni psychologowie, naukowcy, a w końcu także  poeci, literaci oraz artyści pochylali się nad tymi zagadnieniami. W mojej analizie i interpretacji postaram się przybliżyć spojrzenie dwóch z nich – Bolesława Leśmiana oraz Zbigniewa Herberta. Zarówno Otchłań  pierwszego, jak i Przepaść Pana Cogito drugiego, są próbą zmierzenia się ze stale obecnym w życiu cierpieniem poprzez upersonifikowanie tytułowej pustki oraz pytaniem o kondycję współczesnego człowieka.

Otchłań B. Leśmiana powstała znacznie wcześniej niż analizowany przeze mnie utwór Z. Herberta, bowiem pierwszy z wymienionych wyżej poetów tworzył jeszcze w okresie międzywojennym, a drugiego zaliczamy już do artystów współczesnych. Jednak pomimo faktu, iż wiersze powstały w innych epokach, z łatwością możemy dostrzec kilka znaczących podobieństw, albowiem tytułowa otchłań, bądź przepaść są zaliczane tutaj do istot żywych, które tak jak my – odczuwają ból, czytają gazetę, a także potrafią być uciążliwe jak egzema. B. Leśmian ukazuje czytelnikowi tę emocjonalną stronę otchłani, ponieważ nie tylko skrupulatnie opisuje jej przeżycia, ale również odczuwa je równie mocno jak ten upersonifikowany byt. Z kolei Z. Herbert opiera swoje rozważania na temat obecności cierpienia w życiu człowieka na powtarzalności pewnych utartych w psychice ludzkiej schematów. Wyraźną różnicę stanowi także budowa każdego z utworów, bowiem Otchłań jest trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie podzielonym na cztery strofy, przy czym każda z nich składa się z czterech wersów, co świadczy o regularności formy oraz czyni z niej dzieło o przemyślanej kompozycji. Przepaść Pana Cogito jest dokładnym, pomijając podział na strofy, przeciwieństwem wiersza Leśmiana.

Z. Herbert upodobnił swój utwór do opowiadania opisującego jeden dzień z życia Pana Cogito i towarzyszącej mu przepaści. Opis dnia zaczynającego się od wyjścia za próg bezpiecznego domu, a kończący się powrotem do jego wnętrza przypomina jedno zdanie, pozbawione jednak środków interpunkcyjnych oraz majuskuł. Zaznaczony jest jedynie jego początek, po czym nie następuje jakiekolwiek wyraźne zakończenie, jak gdyby poeta chciał tym samym podkreślić nieskończoność i ciągłość życia ludzkiego, w którym każdy kolejny dzień jest podobny do poprzedniego. W tym miejscu dostrzegamy kolejne podobieństwo obu utworów do siebie, bowiem Otchłań Leśmiana również do złudzenia przypomina pewien rodzaj opowieści, czego doskonałym potwierdzeniem może być chociażby kiedy postawione przez autora na samym początku pierwszego wersu, zaczynające niejako ciąg czterech zdań zakończonych swoistą puentą.

W domu zawsze bezpiecznie, stwierdza podmiot już w pierwszym wersie utworu Z. Herberta, aby po chwili dodać, iż zaraz za progiem / (...) Pan Cogito (...) / napotyka – przepaść. Zaskakująca jest lekkość z jaką narrator liryczny stwierdza zaistnienie absolutnie nierealnej sytuacji, ponieważ nie tylko niemożliwym jest, aby otwór w ziemi czekał za progiem, ale również, by Pan Cogito mógł go spotkać. Kolejna strofa przynosi jeszcze większe zaskoczenie, gdyż czytelnik dowiaduje się, iż nie jest to przepaść Pascala / nie jest to przepaść Dostojewskiego / jest to przepaść / na miarę Pana Cogito. Czy ta informacja świadczy o indywidualności każdej przepaści oraz jej właściciela, czy też może pozwala dostrzec różnicę między współczesnym Panem „myślę” a historycznymi naukowcami i pisarzami, jak ci wymienieni w utworze? Wniosek, jaki wysuwa się z tych rozważań jest dość powszechnie znany – każdy człowiek jest inny i dlatego potrzebuje przepaści na swoją miarę, cierpienia, które byłby w stanie znieść, stąd różnica w odczytywaniu i pojmowaniu wiersza Herberta. Poprzez to stwierdzenie, tytułowa przepaść staje sę symbolem pojęcia adekwatnego do sytuacji każdego z nas. Pan Cogito to współczesny człowiek, nieco zagubiony w panującym wokół niego chaosie. Pan Cogito / mógłby zebrać / parę garści piasku / zasypać ją / ale nie czyni tego, może dlatego, że jego życie pozbawione cierpienia byłoby jak życie dzieci z II części Dziadów A. Mickiewicza - jałowe, puste i nieszczęśliwe, bo kto nie doznał goryczy ni razu, / Ten nie dozna słodyczy w niebie.  

Utwory Zbigniewa Herberta, w których główna uwaga odbiorcy jest kierowana ku zagadkowemu Panu Cogito nie od samego początku zawierały w tytule tajemniczego jegomościa, bowiem dopiero od 1973 roku wybitny poeta polskiej liryki współczesnej zaczął dodawać do nich imię bohatera, o którego przeżyciach te dzieła traktowały. Trudno jednak jednoznacznie określić kim jest Pan Cogito, tak często pojawiający się na kartach tomików poezji Herberta. Port-parole samego autora? A może należy utożsamiać go ze współczesnym wykształconym człowiekiem, nie mogącym pogodzić się ze stanem otaczającego go świata, lecz przy tym kierującym się wcześniej przyjętymi przez siebie zasadami? Czy może należy stawiać go za ideał, jako filozofa, naukowca, a przede wszystkim niezwykłego człowieka? Możliwe, że imię Pana Cogito należy odczytywać jako metonimię gatunku homo sapiens, a łacińskie słowo cogito oznaczające myślę jako wskazówkę co do pochodzenia tajemniczego osobnika. Kartezjusz w swojej słynnej sentencji: cogito ergo sum, dokładnie określił warunki istnienia istot ludzkich. Wielu literaturoznawców głowiło się nad nurtującym nas problemem od momentu pojawienia się osnutego aurą tajemniczości podmiotu lirycznego, lecz nie osiągnęli oni konsensusu, bowiem niełatwo stwierdzić z całą pewnością, co autor chciał przekazać czytelnikowi poprzez opisanie przygód Pana Cogito. Pozostańmy jednak jeszcze przez krótką chwilę przy propozycji, aby odczytywać postać i zachowanie Pana „myślę” jako port-parole poety. Jeśli założymy, iż w utworze Przepaść Pana Cogito mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją, wtedy zbytecznym byłoby wątpić w to, że to sam Zbigniew Herbert przemawia do nas spod maski innej postaci.

Warto przez chwilę zastanowić się nad znaczeniem tytułowej otchłani i przepaści. Poczucie samotności towarzyszące często człowiekowi, zło wszechobecne w świecie, czekające tylko, aby pochłonąć głowę ręce i nogi, czy może dusza człowieka uwięziona w ciągle dostosowującym się do epoki ciele? Podmiot liryczny Otchłani jest człowiekiem poszukującym spokoju i wytchnienia w lesie, do którego wnosi znój swego żywota. Dlaczego jego twarz jest  niepodobna do tego, co leśne? Człowiek nie żyje już w renesansowej harmonii z naturą, praca nie jest przyjemnością, a pod koniec każdego dnia nie bawi się wraz z przyjaciółmi podczas wspólnej biesiady. Warto pamiętać także o tym, iż B. Leśmian pamiętał jeszcze czas zaborów oraz okres krwawej walki o wolność podczas I wojny światowej, kiedy to często brat zmuszony był walczyć przeciwko bratu. W Otchłani poeta, którego z całą pewnością możemy utożsamić z podmiotem lirycznym wiersza, zagląda wgłąb swojej psyche i zadaje pośrednie pytania o kondycję człowieka w ówczesnym świecie. Owa otchłań rozraniająca o sęki swe żale bezkreśne, przykuwa uwagę poety zatopionego początkowo w swoim własnym bólu. Poprzez jej opis pozwala dostrzec tęsknotę, cierpienie, ale również przerażenie spowodowane niebiosów ułudnym pobliżem. To nie sam Bóg budzi tak ogromną trwogę, lecz brak pewności co do istnienia Raju, czy też możliwości powrotu do Raju utraconego. Trzecia strofa stanowi kontynuację opisu cierpienia tworu utożsamianego z duszą człowieka. I nie wie, do jakiego snu ma się ułożyć, / I szuka, węsząc bólem, parowu lub jaru - anafora podkreśla dodatkowo ogrom emocji towarzyszących opisywanej sytuacji. Otchłań już węszy bólem, szukając miejsca do spoczynku, tylko jakiego? Wiecznego, czy może jedynie dotychczasowego? Odpowiedź na to pytanie nadchodzi już w kolejnych wersach, kiedy to okazuje się, że otchłań szuka (...) parowu lub jaru, / Aby go dopasować do swego bezmiaru / I zamieszkać na chwilę i w ciszę się wdrożyć. Czwarta strofa jest swoistym wyznaniem podmiotu lirycznego opisującym jego odczucia tożsame z bólem pustki - czuję rozpacz jej nagą, czuję głód jej bosy, / Jej bezdomność, gałęzi owianą szelestem. Ostatni wers przynosi swoistą puentę całego wiersza, albowiem dowiadujemy się, iż oczy, które we mnie przez mętne szkła rosy / Widzą kogoś innego, niż ten, który jestem. Wzmocnienie wypowiedzi poety stanowi przerzutnia podkreślająca to, co widzi otchłań w podmiocie lirycznym, czego on nie był w stanie nazwać, lecz jedynie odczuć.

Leśmian stawia wyraźny znak równości pomiędzy życiem ludzkim a cierpieniem, będącym jego głównym składnikiem. Czy w duszy poety okresu międzywojennego odzywa się dziewiętnastowieczny Romantyk podobny do Gustawa z IV części Dziadów, twierdzący, że istnienie ludzkie na ziemi jest niepełne i nieszczęśliwe bez bólu, a pokutą za pozbawione cierpienia życie na ziemi może stać się niemożność dotknięcia ziemi i nieba, czyli uwięzienie w sferze chrześcijańskiego czyśćca lub limba utożsamianego z otchłanią będącej częścią piekła?

Ból i cierpienie spowodowane utratą bliskiej osoby potrafi wyniszczyć i zmienić nawet najpotężniejszych twórców. Wybitny humanista doby renesansu - Jan Kochanowski po śmierci swojej najukochańszej córeczki, spisał najobszerniejszy i najbardziej przepełniony bólem cykl utworów poświęconych pamięci najdroższej Urszulki. Treny stały się pomnikiem cierpienia zranionego ojca, poety oraz myśliciela, który w efekcie końcowym nie tylko zaczyna wątpić we wszystkie znane mu systemy filozoficzne czy religijne, ale zbliża się do granic szaleństwa i obłędu. Otchłań, szukająca w utworze  Leśmiana miejsca do spoczynku, odnajduje w Trenach swojego właściciela, a przepaść z wiersza Herberta odkrywa tajemnicę Pana Cogito w żałobnym dziele poświęconym małej dziewczynce. Sam B. Leśmian zdobył się na stworzenie utworu, który stanowi niejako próbę opisania przeżyć Urszulki Kochanowskiej po śmierci, podczas rozmowy z Bogiem oraz w trakcie oczekiwania na upragnionych rodziców w niebie do złudzenia przypominającym błogość i spokój domu w Czarnolesie.


Poczucie osamotnienia, tęsknoty czy cierpienia stanowi stały element życia każdego człowieka. B. Leśmian oraz Z. Herbert pochylili się nad motywem bólu i pustki w swoich wierszach. Otchłań poety okresu międzywojennego przybliża nam emocje towarzyszące osamotnionemu w znojach i trudach życiowych człowieka, poszukującego spokoju oraz swojego prawdziwego oblicza w harmonii natury. Artysta pierwszej połowy dwudziestego wieku jak gdyby stara się ocenić kondycję psyche współczesnych ludzi, których ciała stają się swoistymi więzieniami dla dusz. Drugi wiersz, którego analizy się podjęłam stanowi opis codzienności Pana Cogito, czyli niejako każdego z nas, przeżywanej wraz ze wszystkimi niepokojącymi nas emocjami, wydarzeniami, których swoistym symbolem staje się tytułowa przepaść. Podmiot liryczny ma świadomość, iż mógłby łatwo pozbyć się owej pustki będącej jeszcze za płytką żeby pochłonęła / głowę ręce i nogi, jednak nie robi tego w nadziei, że kiedyś przepaść dojrzeje  i będzie poważna. Każdego dnia opuszczając bezpieczny dom zastaje ją przed wejściem, a wracając zostawia przepaść / za progiem / przykrywając starannie / kawałkiem starej materii. W obu przypadkach pustka staje się czymś na miarę bezgranicznego obowiązku znoszenia żalu, bólu i głębokiego smutku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja serialu „Urodzona gwiazda”

Jak wspomniałam już wcześniej, przy okazji recenzji powieści Paulliny Simons „Jeździec Miedziany”, moja nauka języka rosyjskiego zaczęła...