Już na samym początku moich rozważań dotyczących liryczności w Panu Tadeuszu chciałabym zwrócić uwagę na różnorodność form występujących w poemacie. Rozpoczynając od niezwykłej sztuki narracji poprzez elementy liryczne doskonale działające na odczucia i podświadomość odbiorcy dzieła, a kończąc na mistrzowskim współgraniu ze sobą epickiej akcji z dbałością o liryczne szczegóły. Mickiewicz bez problemu łączy zobiektywizowany obraz rzeczywistości z subiektywnym uniezwykleniem szczegółów. Kleiner powiedział, że poemat Mickiewiczowski to Maksimum poetyczności osiągnięte (...) przy minimalnym poetyzowaniu Zdaniem Zgorzelskiego z kolei, Mickiewicz wykorzystał w Panu Tadeuszu homerową stateczność do szczegółowego relacjonowania akcji połączoną z żartobliwością heroikomicznej powieści. Autor szkicu o strefie liryczności w Panu Tadeuszu zauważa, że poeta w doskonały sposób potrafił połączyć te dwa, jakby zupełnie przeciwstawne sposoby tworzenia i wyraźnie zasygnalizował nam, odbiorcom, dobroduszność tej zabawy literackiej. Z jednej strony jako odbiorcy dostrzegamy z zaciekawieniem dynamikę sposobu przedstawienia postaci wplecionych w różne wątki, sporu rodów na tle historycznym oraz romansowości intryg Telimeny, a z drugiej stateczne opisy krajobrazu ojczyzny czy też najdrobniejszych nawet przedmiotów codziennego użytku. „Romans i poemat opisowy w jednej strukturze literackiej” – tak o Panu Tadeuszu mówi Cz. Zgorzelski. Tak dynamiczny rozwój narracji sprzyja w poemacie nakładaniu się na siebie i mieszaniu ze sobą czterech różnych ról narracyjno-autorskich, będących sugestiami lirycznymi wynikającymi z ich wzajemnej współpracy. Zaściankowy gawędziarz, narrator-artysta, liryczno-podmiotowe „ja” samego autora poematu oraz osobowość, która wypełnia decyzje przekazane mu bezpośrednio przez Mickiewicza.
Zdaniem K. Wyki w owym harmonijnym zjednoczeniu zróżnicowanych czynników artyzmu Pana Tadeusza współdziałają trzy wielkie zworniki estetyczne: liryzm, humor oraz ambiwalencja poezji i prawdy. Dwa pierwsze mają decydujące znaczenie w kształtowaniu barwy, a także we wzmaganiu siły oddziaływania narracji utworu na otaczającą go aurę liryczności. Oba czynniki, liryzm i humor, są zjawiskami jednorodnymi w swojej naturze: liryczność – jako kategoria estetyczna, która sprawia, że wypowiedź należy w większej mierze do podmiotu mówiącego niż do przedmiotu wypowiedzi, a humor - jako wyraz postawy osoby mówiącej wobec otoczenia. Są także przejawami podmiotowej postawy osoby mówiącej i powiązane we wzajemnej, dynamicznej współpracy, ponieważ wspólnie decydują o charakterze i kierunku sugestii, jakie z owych różnych ról narratora wypływają.
Podstawową strukturą Pana Tadeusza jest niezaprzeczalnie narracja epicka. Jednak niejednokrotnie w jej bieg wplatana jest również wypowiedź czysto liryczna i wówczas lepiej słyszalny staje się głos podmiotu autorskiego. Nie są to jedynie osobiste wyznania „ja” narracyjnego, lecz także wyraźnie liryzowane opisy przyrody czy też relacje ze znaczących wydarzeń. Sposób, w jaki Mickiewicz rozłożył elementy liryczne w swoim dziele, nie jest przypadkowy. Bliższe wejrzenie na tzw. architektonikę utworu, jak nazwał ją Kleiner, świadczy, że fragmenty o wzmożonym nasileniu liryczności poeta rozłożył w ciągu narracji tak, aby swoją dominującą tonacją oddziaływały na zabarwienie emocjonalne sąsiadujących z nimi fragmentów. Ich artystyczna sugestywność wystarcza, aby w lekturze Pana Tadeusza stały się wyjątkowo silnymi akcentami poezji. Zdaniem Cz. Zgorzelskiego jesteśmy w stanie wyróżnić pięć fal „wzmożonej tonacji lirycznej”: pierwszą jest już sama inwokacja w księdze I, która oddziałuje na dalszy bieg narracji przybierającej elegijny ton, oraz początek księgi II, gdzie pojawiają się słowa przepełnione lirycznością wspomnień Kto z nas tych lat nie pomni […], a także prośby o powrót na Ojczyzny łono. Ponowne wzmocnienie znaczeń lirycznych następuje w księdze III: A przecież wokoło nich ciągnęły się lasy / Litewskie! tak poważne i tak pełne krasy! oraz na początku księgi IV, gdzie „uwagi malarskie” Tadeusza o przyrodzie ojczystej stanowią wprowadzenie do głównej tematyki i nastrojowości dalszych części poematu. Trzecia fala liryczności obejmuje m. in. opis poranka w księdze VI, a czwarta całą księgę VIII przepełnioną nawiązaniami lirycznymi. Największe nagromadzenie akcentów lirycznych następuje w trzech ostatnich księgach Pana Tadeusza, co może być spowodowane chęcią utrwalenia w pamięci czytelnika „wrażeń podsumowanych w nadbudowanej sferze znaczeń poematu.” Spójrzmy kolejno na każdą z tych ksiąg – X została jawnie osadzona w ramach liryzowanych opisów, zaczynając od burzy i kończąc na zachodzie słońca, z kolei księga XI, stanowiąca kulminację liryczności, zawiera inwokację do roku wojny i opis ówczesnego niepokoju w przyrodzie. Księga XII jest już ostatnią falą, w której następuje powolne opadanie znaczeń lirycznych całego dzieła.
Należy jednak zwrócić także uwagę na pointowe zakończenie niektórych ksiąg Pana Tadeusza. Sen, którym usnął ostatni w Litwie Woźny trybunału i sen brat śmierci, który ogarnia uczestników ostatniego zajazdu na Litwie oraz sen, który stanowi zamknięcie ostatniej księgi poematu: Słońce spuściło głowę, obłok zasunęło, / I raz ciepłym powiewem westchnąwszy – usnęło. Dzięki zabiegowi zastosowania powtórzeń, powszechnie występującemu w liryce, poeta uzyskał refrenowy powrót do pewnych słów, a czasami nawet całych zwrotów.
Mickiewicz najczęściej sięga po poezję wspomnień oraz elegijność przemyśleń dotyczących przemijania. Nie tylko narrator, wypowiadający się w imieniu poety przeżywa w nich swoje lata młodości, ale jest to także doskonały sposób na wspomnienie rzeczywistości współczesnej bohaterom dzieła, odchodzących do historii. Najbardziej ekspresywną pod względem liryczności jest spowiedź księdza Robaka, której narracja nie ogranicza się jedynie do opowiadania pewnych zdarzeń, lecz także do aktualnych przeżyć bohatera oraz jego wyznania. Zastosowanie wiersza rwanego wpłynęło na brak odpowiedniego rytmu, przy jednoczesnym zachowaniu formy trzynastozgłoskowca.
Poeta nie ograniczył się jedynie do zabiegów czysto leksykalnych. Odbiorca niejednokrotnie potrafi dostrzec szczególnie znaczące słowo wyróżnione w systemie wersyfikacyjnym poprzez zachwianie harmonii wersu. Fragment: Polak, chociaż stąd między narodami słynny, / Że bardziej niźli życie kocha kraj rodzinny, / Gotów zawżdy rzucić go, puścić się w kraj świata, / W nędzy i poniewierce przeżyć długie lata, / Walcząc z ludźmi i z losem, póki mu śród burzy / Przyświeca ta nadzieja, że Ojczyźnie służy, jest doskonałym przykładem na chęć podkreślenia przez Mickiewicza nienaturalności i bolesności zjawiska emigracji. Jednak poza tym, poeta chciał także, poprzez zastosowanie właśnie w tym miejscu słów rzucić go wywołać wątpliwości u czytelnika dotyczące sposobu zaakcentowania tego fragmentu. Zgorzelski sugeruje, że chodzi o samą wątpliwość i niepewność odbiorcy.
Elementem liryczności w Panu Tadeuszu jest samo ukształtowanie występujących w nim postaci. Niemal każda z nich pojawiając się na kartach utworu wnosi ze sobą sferę szczególnych, jej tylko właściwych skojarzeń, kształtowanych głównie przez porównania. Rozważmy to na przykładzie Zosi, która w pierwszej księdze jest opisywana jako biały ptak, a w myślach Tadeusza króluje (...) jak w pogodę/ Lilia jezior, skroń białą wznosząca nad wodę. W księdze V przyrównana zostaje do bogini rozkoszy, a w XI – przywodzi na myśl Dianę. Odbiorcy nie jest już w stanie zadziwić obraz Zosi ustrojonej w równainki i w kwieciste wieńce tańczącej poloneza rządząc tańcem, jak anioł nocnych gwiazd obrotem w księdze XII.
Trudno uznać za przypadkowe przedstawienie Telimeny jako przeciwieństwa wszelkich pozytywnych cech Zosi, co widzimy m. in. w księdze I, gdzie wtacza się między gości soplicowskich jak bilardowa kula oraz w wypowiedzi Asesora, który porównuje ją złośliwie do samicy, / Która miejsca na gniazdo szuka w okolicy (III), czy też w „Świątyni dumania”, gdzie wydawała się z dala jak pstra gąsienica. Każda z postaci przedstawionych w Panu Tadeuszu żyje w świecie poematu, wyraziście przedstawiając sobie tylko właściwe wartości nastrojowo-podmiotowe.
Jednakże zdecydowanie najsilniejszy ładunek emocjonalno-liryczny wnosi do poematu żywioł przyrody. Należałoby tutaj przytoczyć słowa J. Słowackiego, który powiedział, że w Panu Tadeuszu „natura cała żyje i czuje.” Przyroda otacza nas i pozwala nam ze sobą koegzystować, jednak najczęściej oglądamy ją rano, w brzasku dnia budzącego się do życia. Nastrojowość, jaką wnosi, dostosowana bywa zazwyczaj do atmosfery panującej wśród ludności Soplicowa. Podczas przygotowań do zajazdu, w dzień po kłótni w zamku, natura jest smutna, mglista i przepełniona niepokojem mrocznych oczekiwań. Przyroda bierze udział w radości bohaterów beztrosko bawiących się przed dworem Soplicowa w wieczór „ciepły i cichy”, przy zachodzącym słońcu, w którego promieniach nawet „chmurki wróżą pogodę, lekkie i świecące.” Mickiewicz w mistrzowski sposób zatarł granice pomiędzy światem ludzi a otaczającym ich królestwem przyrody. W Panu Tadeuszu te dwie sfery życia zespalają się ze sobą, tworząc niejako jedną spójną całość. Jest to zasługą różnego rodzaju naturo- oraz antropomorfizujących zabiegów poety.
Przykładem może być pojawiające się w poemacie słońce, które według Kleinera stało się członkiem „zespołu bohaterów” Pana Tadeusza, jednocześnie będąc wciąż jednym z najważniejszych i aktywniejszych czynników wpływających na świat soplicowski. Bowiem to właśnie wschody i zachody dokładnie odmierzają upływ czasu ostatniego dnia fabuły, kiedy to w pęku ogniów, oko słońca weszło – jeszcze nieco senne (XI 174), aż do momentu, gdy usnęło (XII). Słońce wyznacza reguluje rytm prac na polu, zajęć obyczajowych we dworze oraz jest wszędzie i widzi wszystko, dlatego właśnie jemu zawdzięczamy ład panujący w życiu Soplicowa, tak jawnie odczuwany w czasie lektury: […] w tym domu dostatek mieszka i porządek stwierdza narrator już w I księdze poematu, a później przypomina o tym nieraz, m.in. ilekroć goście zgrupowani są w liczniejszym gronie: Goście weszli w porządku […] (I 300,819).
Słońce jest także uznane przez Sędziego za robotnika Pana świata. Dwukrotnie przystraja promieniami włosy Zosi, iż wyglądają jak korona na świętych obrazku oraz ponownie, gdy zbudzonemu ze snu młodzieńcowi ukazuje się w promieni przezroczu w otworze okiennicy wyciętej na kształt serca. Inaczej, bez uśmiechu, lecz z czcią, słońce ozdabia aureolą świętości głowę księdza Robaka – pierwszy raz w chwili śmierci oraz drugi, już nad jego grobem, kiedy Podkomorzy zawiesił na skromnym krzyżyku […] krzyż biały gwiaździsty ze złotą koroną. Powtórzenia oraz powracanie do symbolu korony, przywoływane w momentach oświetlania bohaterów promieniami słońca funkcjonują w Panu Tadeuszu na prawach lirycznych.
Jednakże nie zawsze obraz Soplicowa staje przed oczami czytelnika w świetle dnia. To właśnie wtedy, gdy zarysy przedmiotów stają się zamglone i niewyraźne w ciemnościach, obrazy nabierają cech chwiejnych i w zamgleniu swych zarysów przeistaczają się w widzenia poetyckie, niezwykłe, a czasami nawet, cytując Mochnackiego – fantastyckie. Wtedy też wzrasta ich sugestywność liryczna i zwiększa się sfera skojarzeń metaforycznych. Należałoby tutaj przywołać słowa Brodzińskiego, który w swojej rozprawie doskonale przedstawił różnice w sposobach patrzenia na rzeczywistość w dwóch poprzedzających siebie epokach: Klasyczność, ograniczając wyobrażenie, do jednego nas przedmiotu sprowadza; romantyczność od przedmiotu do nieskończoności unosi; […]. Dla Homera wszystko było ciałem, dla romantyków […] wszystko jest duchem. Pierwsza jest dzień jasny, w którym nam się nieskończoność zdaje być ograniczoną, druga jest noc tęż nieskończoność otwierająca i niepewnie dla oka, ale pełne wrażenia przedstawiająca przedmioty. Paluchowski zwraca uwagę na współistnienie w Panu Tadeuszu obu sposobów patrzenia na rzeczywistość. Przykładem doskonale potwierdzającym to, co zostało wyżej powiedziane, może być niezmiernie wymowna historia miłosna nieba i ziemi. Zapowiedziana na początku księgi VIII, gdy całe grono gości soplicowskich Pogląda w niebo, które zdawało się zniżać, / Ścieśniać i coraz bardziej ku ziemi przybliżać, / Aż oboje, skrywszy się pod zasłonę ciemną / Jak kochankowie, wszczęli rozmowę tajemną / Tłumacząc swe uczucia w westchnieniach tłumionych, / Szeptach, szmerach i słowach na wpół wymówionych […]. Cała reszta ginie w mroku pozostawiona skojarzeniom lirycznym odbiorcy. Efekt artystyczny tego wątku, wyodrębnionego i poddanego kontemplacji czytelnika, nie wymaga wyjaśnień i staje się jaśniejącą gwiazdą na nieboskłonie sfery poetyckiej Pana Tadeusza. Uwzniośla jej wymowę i prowadzi w szerokie, uniwersalne perspektywy znaczeń lirycznych.
Czytelnik stale odczuwa nad sobą obecność soplicowskiego nieba. Nie tylko w momentach nawiązywania przez narratora lub bohaterów do słońca i jego wschodów czy zachodów, lecz również w opisach lotu ptaków, ich walk czy niepokoju. Poeta lubi je gromadzić w momentach szczególnych zmian w przyrodzie. Prowadzi wówczas nasz odbiór za pomocą zaskakujących skojarzeń porównawczych. Szczególną uwagę należy zwrócić na opis lotu jastrzębia, który pod jasnymi wiszący błękity, / Trzepie skrzydłem jak motyl na szpilce przybity, / Aż ujrzawszy śród łąki ptaka lub zająca, / Runie nań z góry jako gwiazda spadająca. Od ptaka widzianego najpierw daleko na niebie, przypominającego swymi wymiarami motyla – do nagłego powiększenia go i porównania do spadającej gwiazdy, dostrzegamy szerokie zakreślenie przez poetę skali lirycznej sugestii swej narracji, która potęguje optyczne i psychiczne wrażenia obserwatora: zestawienie uczucia pozornego spokoju, z nagłością niebezpieczeństw, spadającym w dół, z siłą uderzenia drapieżnika w ofiarę.
Zachowanie zwierząt towarzyszące nadejściu burzy jest przesycone atmosferą niespokojnego oczekiwania. Najpierw opis popłoch wśród stworzeń szukających schronienia przed burzą, a potem dramat rozgrywający się na niebie, którego głównym bohaterem staje się wiatr budzący większą grozę, niż bitwa opisana lekko żartobliwym „homerowym” piórem Mickiewicza godzinę wcześniej na polach soplicowskich. Sąsiedztwo fabularne tychże zdarzeń fabularnych staje się znaczące z powodu skojarzeniom nadbudowanym dzięki typowo lirycznej metodzie zestawienia: paralelizmu poprzedzającego epizodu bitwy i kontrastu między żywiołową gwałtownością przyrody a następującą po niej ciszą w podniosłym spokoju dramatycznej spowiedzi księdza Robaka.
W nawiązaniu do opisów nieba w Panu Tadeuszu warto wspomnieć o dwóch dokonanych przez same postaci poematu. Autorem jednego z nich jest Tadeusz, który w towarzystwie Hrabiego i Telimeny wyraża swoje uwagi na temat drzew i obłoków: Patrzcie, Państwo, te białe chmurki, jak odmienne […]. Warto przypomnieć, jakie skojarzenia budziły tego rodzaju widoki u romantyków: Obłoki w powietrzu – otóż niby fantastyczne myśli ziemi. […] Rzekłbyś, że ziemia duma i zawiesza wysoko nad nami senne kształty swojej fantazji mówi Mochnacki. Kolejny opis związany bezpośrednio z niebem nad Soplicowem to fragment księgi VIII, w którym bohaterowie wychodzą przed ganek siadają na przyzbach wysłanych murawą, słuchają wieczornego koncertu stawów i podążając za uwagami astronomii Wojskiego kontemplują układ gwiazd, ale przede wszystkim przyglądają się komecie, która zjawiła się nad Litwą i straszy swoją groźną zapowiedzią: Warkocz długi w tył rzucił i część nieba trzecią / Obwinął nim, gwiazd krocie zagarnął jak siecią / I ciągnie je za sobą […]. Opis komety przywołuje także liczne skojarzenia z nadbudowanymi sferami znaczeń wskazującymi wciąż ku strefie liryczności, na której wymowę pada cień grozy i tajemniczości. Bowiem nie realizuje tego jedynie za pomocą powiązania z wizjami Apokalipsy, lecz prowadzi głównie do wróżb, potwierdzanych obserwacjami ludowymi innych „znaków”. Wszystkie tworzą kompleks sygnałów otoczonych katastroficzną aurą niespokojnych oczekiwań. Jednak bohaterowie soplicowscy nie pozostali przy skojarzeniu związanym jedynie z ludowością, lecz prowadzą czytelnika dalej, ku historii. Podkomorzemu przyszedł na myśl Branicki i nieszczęścia Targowicy, a z kolei Wojskiemu odwrotnie – zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Dwa emocjonalnie przeciwstawne i wzajemnie się zwiększające sygnały oczekiwań.
Niepokój zasnuwający przyszłość w księdze VIII, nie zakryje jednak mrokiem pogodnego nieba w czasie uczty na cześć wodzów Księstwa Warszawskiego w księdze XII. Stale przypomina jednak odbiorcy, ku jakiej klęsce wyruszają oni kolejnego dnia z Soplicowa. Nadbudowane w ten sposób skojarzenia pozostają niedopowiedzianymi sugestiami napięcia lirycznego pomiędzy złudzeniem radosnych scen końcowych poematu a zarysowujących się już na horyzoncie historycznym katastrofy wojennej.
Czesław Zgorzelski stwierdza, iż liryzm i humor współtworzą sferę znaczeń lirycznych, która obejmuje cały poemat na kształt atmosfery ziemskiej wokół naszego globu. Nie tworzą jej bowiem jedynie wypowiedzi narratora-artysy, lecz całość poematu. Sfera liryczności Pana Tadeusza tworzy się jakby ponad nim, zbudowana z odczuć, przeżyć, wyobrażeń, emocji i refleksji towarzyszących nam podczas czytania, a zwłaszcza po zakończeniu lektury. Wyrasta z tych wszystkich sugestii, które wiodą nasze rozumienie przedmiotu w sferę wtórnej, nadbudowanej, bezpośrednio wskazanej lub pośrednio podsuwanej aury znaczeń ogólnych.
Na zakończenie moich rozważań dotyczących liryczności Pana Tadeusza, chciałabym zwrócić szczególną uwagę na rolę opisów przyrody, metaforycznych i często homeryckich porównań zastosowanych przez Mickiewicza do wzmocnienia jakości odbioru wszystkich tych środków przez czytelnika. Czysto epicka narracja nie byłaby bowiem w stanie oddać tak potężnej fali odczuć artysty, będącego zarazem narratorem, jak i lirycznym „ja” poematu.
***
Bibliografia:
- Brodziński Kazimierz, O klasyczności i romantyczności tudzież o duchu poezji polskiej, wyd. II, Kraków (b. d).
- Chrząstowska Bożena, Wysłouch Seweryna, Poetyka stosowana, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1987.
- Górski Kazimierz, Nota edytorska, [w:] A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Czytelnik, Warszawa 1984.
- Górski Konrad, Tadeusz z ręką na temblaku, [w:] Z historii i teorii literatury
- Kleiner Juliusz, Mickiewicz, t. II, Lublin 1948, cz.2.
- Mickiewicz Adam, Dziady cz. I.
- Mickiewicz Adam, Pan Tadeusz, Czytelnik, Warszawa 1984.
- Mickiewicz Adam, Pan Tadeusz, wyd.: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1980.
- Mochnacki Maurycy, O literaturze polskiej w wieku dziewiętnastym, Warszawa 1830.
- Pigoń Stanisław, „Pan Tadeusz”. Wzrost, wielkość i sława, Warszawa 2001.
- Pigoń Stanisław, Wstęp, [w:] A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Ossolineum, Wrocław 1980.
- Słowacki Juliusz, Beniowski, [w:] Dzieła, 1959.
- Weryha-Darowski Aleksander, Przysłowia polskie, Poznań 1874.
- Witwicki Stefan, Wieczory Pielgrzyma, Paryż 1834, t. I.
- Wyka Kazimierz, „Pan Tadeusz”: Studia o poemacie, PIW, Warszawa 1963.
- Zathey Hugo, Uwagi nad „Panem Tadeuszem” Adama Mickiewicza, Poznań 1873.
- Zgorzelski Czesław, Zarysy i szkice literackie, Warszawa 1988.
- Żeromski Stefan, Dzienniki, t. VI, Warszawa 1966.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz