poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Geneza "Pana Tadeusza" A. Mickiewicza

W powstaniu Pana Tadeusza zachodzi okoliczność szczególna, a dzisiaj po części zapomniana. Nie dość wystarczająco zdajemy sobie sprawę, do jakiego stopnia poemat ten był zjawiskiem niespodziewanym, dziwnym i zaskakującym. Podczas rozważania genezy powstawania polskiej epopei narodowej, należy uwzględnić m.in. sytuację polityczną panującą ówcześnie w ojczyźnie jej autora. Młodość Adama Mickiewicza przypada na początek XIX wieku, co wiąże się z faktem, iż jego geniusz poetycki kształtował się w okresie, w którym w Polsce podzielonej pomiędzy zaborców, a także w innych częściach świata panował jakby głód epopei. Nie zaspokajały go wówczas tłumaczenia Iliady czy Eneidy. Należało ten gatunek literacki przenieść na własny grunt i przydzielić odrębne zadanie w strukturze duchowej narodu.

Na podstawie rozsianych licznie w korespondencji A. Mickiewicza wzmianek o pracy nad Panem Tadeuszem możemy poznać nie tylko chronologię powstawania poszczególnych części epopei narodowej, ale także kolejne rozszerzenia planowych granic całości. St. Pigoń stwierdził, iż wyobraźnia poety była zajęta utworem przez około piętnaście miesięcy, zaś praca nad nim, z pominięciem przerw, trwała około dziewięciu. Pierwsze wydanie największego dzieła polskiego wieszcza narodowego ukazało się w Paryżu w 1834 roku, przy czym jego tekst został skażony licznymi błędami, które zniekształciły fabułę utworu i właściwości języka.

Sam proces powzięcia pomysłu, kształtowania go jako dzieła oraz w końcu rozszerzania jego zawartości wiąże się z wieloma pytaniami. Czy poemat wzrastał tylko materialnie? Czy poeta, spisawszy na początku plan całości, potem już tylko odziewał go w kształt poetycki, wypełniał treścią ramy raz ustalone, wzbogacając pomysł tu i ówdzie jedynie nie przewidzianymi, drobnymi szczegółami? Czy też, przeciwnie, w miarę realizowania wizji poetyckiej przetwarzał ją, rozszerzając tym samym pierwotnie zamierzone wymiary utworu? A wreszcie, czy poemat jedynie wzrastał, czy zarazem się rozrastał? St. Pigoń we wstępie do Pana Tadeusza zauważa, iż pod nieprzewidzianym rozrostem objętości tegoż dzieła kryje się także rozrost samej treści poematu. Zaprzecza także przypuszczeniom, że poeta pochwyciwszy pomysł, który wypełnia dzisiaj dwanaście ksiąg, mógł łudzić się, iż zmieści go w pięciu. Pigoń dowodzi, że nie należy wątpić, iż wymiary materialne poematu powiększały się wskutek rozrastania się treści utworu. Pan Tadeusz miał być czym innym w pierwszych początkach, a czym innym stał się w toku tworzenia.

Żeby zrozumieć należycie gruntowność i siłę rozrostu Pana Tadeusza oraz by wytłumaczyć sobie, skąd się brały te podążające jeden za drugim przypływy nowej treści poematu, trzeba uprzytomnić sobie ówczesną intensywność życia twórczego A. Mickiewicza. Po skończeniu i ogłoszeniu Dziadów cz. III - utworu, który zapewnił mu uznanie narodu, rozpoczął prace nad Panem Tadeuszem. St. Pigoń informuje nas, iż w pierwszych okresach tworzenia polskiej epopei narodowej, uznawano ją za produkt okresu znużenia, wyczerpania twórczego i rezygnacji autora. Według Pigonia były to jedynie bezpodstawne opinie, które nijak miały się do prawdziwej wersji wydarzeń. W listopadzie i grudniu 1832 roku, powziąwszy pomysł stworzenia Pana Tadeusza, poeta zaczyna szybko wcielać go w życie, nadając mu kształt oraz powoli rozszerzając jego początkową treść. Jednocześnie kończy Księgi narodu i pielgrzymstwa, pisze opowieść francuską L'Histoire de l'avenir, przygotowuje do druku poezje Garczyńskiego, wygłasza odczyty w Towarzystwie Litewskim i Ziem Ruskich, nie unika także pisania memoriałów i odezw dla bliskich mu skupień ideowych emigracji. Niebawem zaś, uporawszy się ostatecznie z przekładem Giaura, właśnie gdy był w toku tworzenia II księgi Pana Tadeusza, wziął na siebie trud redagowania tygodnika politycznego Pielgrzym Polski, który sam zapełniał artykułami i notatkami. W największym pędzie tworzenia „poematu sielskiego”, porwany pracą, raz po raz odrywa się od upodobanego dzieła, sztukując luźne sceny do następnej partii Dziadów. St. Pigoń podsumowuje te rozważania pytaniem retorycznym, które jasno ukazuje jego zaskoczenie, będące wynikiem stwierdzenia mówiącego, że proces tworzenia Pana Tadeusza był dla A. Mickiewicza przejawem okresu wyczerpania.

Po około dziewięciu miesiącach pracy nad Panem Tadeuszem, 14 lutego 1834 roku A. Mickiewicz napisał do A.E. Odyńca: „Więc skończyłem teraz właśnie. Pieśni ogromnych dwanaście! Wiele mierności, wiele też dobrego”. Z tego wynika, iż sam poeta dostrzegał w swym dziele pewne niedociągnięcia. Jednym z nich był brak konsekwencji w nastroju Pana Tadeusza, początkowo gawędziarskim, a później wręcz podniosłym zakończeniem. Mickiewicz uznał to za skazę utworu, albowiem cały czas pamiętał on jednolicie wzniosłe Dziady.

Epilog będący zakończeniem Pana Tadeusza powstał dopiero wiosną 1934 roku, po napisaniu samego poematu. Wspomniał o nim A. Mickiewicz w liście do Antoniego Edwarda Odyńca „Na końcu Tadeusza był [...] ustęp, ale nagłe drukowanie i moje ówczesne zatrudnienie małżeńskie zrobiły, że nie miałem czasu poprawić i umieścić ów Epilog”. Po niepowodzeniach związanych z zagubieniem przez poetę Epilogu w 1838 r. i niemożności wydrukowania go w wydaniu okładkowym Pana Tadeusza oraz braku go w wydaniu z roku 1844, a także wrocławskim, brulion, wraz z zapiskami poety, został szczęśliwie odnaleziony po śmierci Mickiewicza. Ukazał się w wydaniu zbiorowym z 1860 roku, mylnie wzięty za prolog i umieszczony na początku poematu. 

Dzieło Mickiewicza zostało przyjęte dość powściągliwie na emigracji. Pan Tadeusz nie wywołał szybkiej i osobnej oceny jak to się stało w przypadku Beniowskiego Juliusza Słowackiego. Jednak nawet ważniejsze od tego faktu jest to, że w odniesieniu do utworu A. Mickiewicza pojawiło się więcej zastrzeżeń niż pochwał, pochodzących głównie z kręgu poniekąd zawodowych recenzentów. Pierwsza krytyka Pana Tadeusza dotyczyła dwóch płaszczyzn: polityki oraz estetyki tradycjonalistycznej.

Krytyk Wytwicki w Wieczorach Pielgrzyma  wyraził swoje niezadowolenie z powodu węziny regionalistycznej Pana Tadeusza, a także rozczarowanie i zawód związany ze sferą poematu. Według niego Mickiewicz, który wyrósł wysoko jako geniusz, w wyniku kontaktu z niewłaściwym towarzystwem uczynił ze swojego utworu raczej satyrę, mówiącą o przeszłości z ironią oraz drwiną. Z kolei Edmund Chojecki, zaliczający się już do pokolenia młodszej emigracji, był już krytykiem o większej bystrości i szerszym horyzoncie. Pomijając potoczne wyznaczniki wcześniejszej generacji, od których nie mógł się uwolnić, zauważył w Panu Tadeuszu  bogactwo i doskonałość sztuki opisowej. Chojecki z nieukrywanym zachwytem stwierdził, że w sztuce oddania życia przyrody nie widział na przestrzeni poezji światowej nic równie wysokiego od czasu Wed starohinduskich. Porównał także wyrazisty i barwny sposób zobrazowania życia obyczajowego ludzi do twórczości Homera. Według Chojeckiego znakomicie utworzone przez wieszcza narodowego tło niestosownej akcji, która nie jest epicka, lecz raczej ironiczno-satyryczna. Krytyk dodatkowo wytyka poecie cerwantesowski sposób ukształtowania akcji poprzez osądzenie heroicznej postawy pokolenia, co jego zdaniem wpływa na ułomność tegoż dzieła.

Współczesna Mickiewiczowi opinia krytyczna na emigracji oraz w kraju niewiele się od siebie różniła, bowiem była pełna zastrzeżeń. Zygmunt Kaczkowski w swoim pamiętniku podsumował niejako je wszystkie: „[...] Zarzucano mu nijakość głównego bohatera i uważano z nieukontentowaniem, że Mickiewicz w nim nawet przeciętny poziom ówczesnej młodzieży obniżył, […] uważano, że Jacek Soplica mógł był jaką polityczną zbrodnię popełnić, a nie koniecznie proste morderstwo, […] podnoszono z przekąsem, że chłopom w tym poemacie tylko z łaski pańskiej dzieje się dobrze […].”

Pierwsze wydanie Pana Tadeusza nie spotkało się jednak jedynie z krytyką, lecz także z aprobatą pochodzącą od postaci czołowych, wyróżniających się spośród  przeciętnych sędziów. Rozpoznali oni utwór Mickiewicza jako arcydzieło, jednak ich uwagi nie rozchodziły się tak szybko, ponieważ ukrywały się w listach prywatnych.

Pierwszym, który uchwycił wielkość oraz najcelniej określił istotę Pana Tadeusza był Juliusz Słowacki. W liście do matki napisanym pod wrażeniem dzieła, stwierdza, że uderza go w nim nowość. Zachwycił się także jego realizmem, wdziękiem prostoty, a także „świeżością dawnych opisów”. Słowackiemu udało się uchwycić samo sedno uroku poematu – głęboki humor, wyrażający się poprzez niespotykane połączenie smutku i żartobliwości. St. Pigoń stwierdzenia Słowackiego dotyczące Pana Tadeusza określa słowami: „jest to reakcja doskonałego aparatu odbiorczego na ten sam ton, który […] w aparatach mniej czułych wychodził jako gawędziarstwo i facecjonizm.” Juliusz Słowacki długo jeszcze został pod urokiem Pana Tadeusza, dał temu niejako pośrednie świadectwo w swojej twórczości. W oktawach Beniowskiego określił istotę wielkości tej „cudnej epopei” oraz uwydatnił jej znaczenie dla narodu.

Zygmunt Krasiński był tym, który Panu Tadeuszowi poświęcił najwięcej uwagi w swoich listach. Powracał do niego wielokrotnie jako do zjawiska niepokojącego. Będąc pod jego pierwszym wrażeniem zaświadczył o jego polskości i wyjątkowości. Początkowo Krasiński porównywał występującą w Panu Tadeuszu żartobliwość i satyrę do tej z Don Kichota Cervantesa lub Monachomachii I. Krasickiego. W późniejszym czasie stwierdził jednak, że to porównanie nie było trafne i, że niezaprzeczalnie Pan Tadeusz jest epopeją, przed którą on, Zygmunt Krasiński, bije czoła.

Trzeci z wielkich poetów emigracyjnych, Cyprian Kamil Norwid niejednokrotnie uwydatniał ciasnotę i przyziemność tego małego staropolskiego światka, który A. Mickiewicz uhonorował swoim słowem poetyckim. Norwid ironizował, iż w tym utworze wyszła na jaw płycizna i dziwaczność życia narodowego: „Tam ludzie jedzą, piją, grzyby zbierają i czekają, aż Francuzi przyjdą zrobić im ojczyznę...”. Równocześnie Norwid podkreślał, podobnie jak Chojecki, niepospolite wartości plastyki i kolorytu w obrazach przyrody i obyczajowości. W przedmowie do Vade-mecum stwierdził, iż w kierunku opisowości na polu poezji polskiej nie da się już nic więcej zrobić, to jest kres osiągnięcia artystycznego.


Najwyżsi kulturą i inteligencją oraz najbystrzejsi wnikliwością krytyczną twórcy, wyznaczyli Panu Tadeuszowi od razu pozycję wielkiego dzieła w poezji polskiej. Wyprzedzili w ten sposób swój czas. Zapomniany już publicysta i krytyk J. Tokarzewicz-Hodi zdecydowanie rozsądził sprawę i przechylił szalę wartości na rzecz Pana Tadeusza, jako poematu ustalającego grunt pod należytą postawę duchową pokolenia. Po klęskach wszystkich indywidualistycznych buntowników występujących w twórczości Mickiewicza, Pan Tadeusz jest ostoją i oparciem. Sedno sprawy w sądzie nad Panem Tadeuszem podniósł Stefan Żeromski, stwierdzając, że „Jest miarą człowieka. Patrz, jak ją kto czyta, a poznasz, kto zacz.”

***

Bibliografia:
  • Brodziński Kazimierz, O klasyczności i romantyczności tudzież o duchu poezji polskiej, wyd. II, Kraków (b. d).
  • Chrząstowska Bożena, Wysłouch Seweryna, Poetyka stosowana, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1987.
  • Górski Kazimierz, Nota edytorska, [w:] A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Czytelnik, Warszawa 1984.
  • Górski Konrad, Tadeusz z ręką na temblaku, [w:] Z historii i teorii literatury
  • Kleiner Juliusz, Mickiewicz, t. II, Lublin 1948, cz.2.
  • Mickiewicz Adam, Dziady cz. I.
  • Mickiewicz Adam, Pan Tadeusz, Czytelnik, Warszawa 1984.
  • Mickiewicz Adam, Pan Tadeusz, wyd.: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1980.
  • Mochnacki Maurycy, O literaturze polskiej w wieku dziewiętnastym, Warszawa 1830.
  • Pigoń Stanisław, „Pan Tadeusz”. Wzrost, wielkość i sława, Warszawa 2001.
  • Pigoń Stanisław, Wstęp, [w:] A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Ossolineum, Wrocław 1980.
  • Słowacki Juliusz, Beniowski, [w:] Dzieła, 1959.
  • Weryha-Darowski Aleksander, Przysłowia polskie, Poznań 1874.
  • Witwicki Stefan, Wieczory Pielgrzyma, Paryż 1834, t. I.
  • Wyka Kazimierz, „Pan Tadeusz”: Studia o poemacie, PIW, Warszawa 1963.
  • Zathey Hugo, Uwagi nad „Panem Tadeuszem” Adama Mickiewicza, Poznań 1873.
  • Zgorzelski Czesław, Zarysy i szkice literackie, Warszawa 1988.
  • Żeromski Stefan, Dzienniki, t. VI, Warszawa 1966.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recenzja serialu „Urodzona gwiazda”

Jak wspomniałam już wcześniej, przy okazji recenzji powieści Paulliny Simons „Jeździec Miedziany”, moja nauka języka rosyjskiego zaczęła...