Zbliżająca się wielkimi krokami jesień zachęciła mnie do obejrzenia ocenionego na ponad 8 punktów w dziesięciostopniowej skali dramatu obyczajowego Gabriele’a Muccino według scenariusz Steve’a Conrada z 2006 roku, czyli „W pogoni za szczęściem” z nominowanym do Oscara Willem Smithem w roli głównej. Nie ukrywam, że mój wybór podyktowany był w dużej mierze obsadą, w której pierwsze skrzypce zagrał jeden z moich ulubionych aktorów amerykańskich znany z takich filmów jak „Hitch: najlepszy doradca przeciętnego faceta” czy „Siedem dusz”. Dodatkowo zachęcił mnie fakt, że scenariusz filmu jest oparty na autentycznych wydarzeniach z życia borykającego się z przeciwnościami losu Chrisa Gardnera.
Akcja filmu rozgrywa się w latach 80. ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych, gdzie zostaje przedstawiona historia niezwykle inteligentnego i utalentowanego szarego obywatela, pragnącego zapewnić własnej rodzinie godny byt poprzez sprzedaż maszyn wykonujących zdjęcia rentgenowskie w szpitalach, co nie należy do zbytnio wdzięcznych ani dobrze płatnych sposobów na utrzymanie rodziny. Co więcej, interes ten jest początkiem ciągu niepomyślnych zdarzeń w życiu bohatera. W wyniku łańcucha połączonych ze sobą mniej lub bardziej losowych wydarzeń, żona Linda (Thandie Newton) zmęczona pracą na dwie zmiany w pralni, ugina się pod ciężarem trudności finansowych i opuszcza rodzinę, a mężczyzna w wieku 30 lat traci pracę oraz dach nad głową. Taki, a nie inny obraz trudnej codzienności zmusza go do życia schroniskach, przytułkach, przystankach i łazienkach na stacjach kolejowych wraz ze swoim pięcioletnim ukochanym synkiem Chrisem Juniorem, w którego wciela się rodzony syn Willa Smitha - Jeden Smith, dla którego stara się być autorytetem i przewodnikiem w jego młodym życiu.
Niezwykle ambitny i nie poddający się tak łatwo Chris próbuje swoich sił w zdobyciu dobrze płatnej pracy. Niestety bezskutecznie. Po wielu nieudanych próbach swoje aspiracje zostawia pod firmą maklerską, gdzie zobaczył jak ludzie się cieszą, gdy wszystko im się układa. Postanawia zmienić również swoje, zapisując się pomimo braku wymaganego wykształcenia na bezpłatny staż w owym renomowanym biurze maklerskim, które może pomóc mu otworzyć drzwi do lepszego życia. Jednakże nauka, ciężka praca oraz codzienne szukanie miejsca na sen, zajmują głównemu bohaterowi coraz więcej czasu, a to wpływa niekorzystnie na jego pracę, a tym samym również na sytuację finansową. Pomimo tych przeciwności, wciąż uczy się i dąży do osiągnięcia celu, jakim jest zdobycie stanowiska maklera.
Pomimo wielu trudnościom, na które natrafia na swojej drodze, Chris ze wszystkich sił stara się spełnić swoje marzenie o lepszym życiu i szczęściu. Funkcjonowanie w ciągłym pędzie i wykańczająca głównego bohatera mordercza praca oraz codziennie towarzysząca mu niepewność co do dalszego życia z synem, zostają wynagrodzone - Chris kończy sześciomiesięczny staż i otrzymuje propozycję zatrudnienia, co wpływa na diametralną zmianę ich sytuacji życiowej. To dzięki niezachwianej pewności siebie i miłości synka, Chris Gardner przezwycięża trudności zostając szkoleniowcem brokerów. Z czasem jego ranga wzrasta w takich firmach Dean Witter i Bear Stearns aż do jego obecnej pozycji - legendarnej postaci Wall Street, milionera będącego wspólnikiem i właścicielem firmy w Chicago, zajmującej się pośrednictwem giełdowym - Gardner Rich & Co.
Wiara głównego bohatera w to, że upór i ciężka praca muszą kiedyś przynieść owoce są godne podziwu i naśladowania. Film działa niezwykle motywująco, bowiem pokazuje, że na szczęście trzeba czasami bardzo zapracować, czego idealnym przykładem jest prawdziwa historia Chrisa Gardnera. Myślę, że niejedna osoba w takiej sytuacji załamałaby się i posunęłaby się do nawet najgorszych w skutkach decyzji. „W pogoni za szczęściem” to opowieść o zaangażowaniu, uporze, ogromnej miłości ojca do syna oraz o ciężkiej pracy, bez której osiągnięcie postawionych sobie celów i spełnienie marzeń byłoby niemożliwe. Ponadto, film ukazuje ważną prawdę życiową, że czasami trzeba tak samo jak Chris Gardner, stanąć na najniższym stopniu życia społecznego i osiągnąć przysłowiowe dno, aby odbić się od niego i wybić na sam szczyt. Oczywiście potrzeba do tego niebywałej siły, hartu ducha, samozaparcia i determinacji, czego głównemu bohaterowi zdecydowanie nie zabrakło, przez co może być wzorem dla każdego z nas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz