Pierwsze odcinki serialu „The Good Doctor” zostały wyemitowane w 2017 roku. Od tego czasu powstało już pięć sezonów i zdaje się, że producent David Shore nie zamierza na nich poprzestać. Serial można obecnie oglądać na platformie Netflix.
Serial opowiada o losach niezwykle utalentowanego, młodego lekarza cierpiącego na autyzm oraz zespół Sawanta, który pragnie rozpocząć pracę na oddziale chirurgii w prestiżowym szpitalu św. Bonawentury w San Jose, w czym wspiera go doktor Aaron Glassman, którego rolę odgrywa Richard Schiff, dyrektor szpitala próbujący przekonać zarząd do zatrudnienia nowego chirurga. Jednakże jedną z najpoważniejszych przeszkód stojących na drodze Shauna Murphy’ego do zatrudnienia na wymarzonym stanowisku jest sceptyczne nastawienie zarządu. Wkrótce ma jednak miejsce wypadek, w trakcie którego młody doktor ratuje życie poszkodowanym, co wpływa jednoznacznie na decyzję zarządu szpitala o przyznaniu posady rezydenta Shaunowi. Pomimo sprzeciwu dyrektora oddziału chirurgicznego, doktora Marcusa Andrewsa odgrywanego przez Hilla Harpera, doktor Murphy otrzymuje szansę, aby wykorzystać swoje wyjątkowe zdolności. Od tej chwili młody chirurg mierzy się ze sceptycyzmem swoich współpracowników, próbując udowodnić personelowi, że jego przypadłość nie stanowi przeszkody w ratowaniu innym życia. Ale czy ktoś, kto nie potrafi nawiązywać normalnych relacji uczuciowych z innymi ludźmi, będzie w stanie skutecznie ich leczyć?
Z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej poznajemy zarówno zdolności głównego bohatera, jak i jego sposób pojmowania i postrzegania otaczającej go rzeczywistości. Ponadto naszą sympatię, bądź w niektórych przypadkach antypatię zdobywają poszczególni współpracownicy młodego rezydenta. Serial pokazuje niejednokrotnie najróżniejsze zachowania ludzi w obliczu bólu i cierpienia wywołanego chorobą ich jako pacjentów lub ich bliskich, a także ich reakcje na obdarzonego nie tylko geniuszem, ale także autyzmem lekarza chirurga.
Nie jestem w stanie pojąć dlaczego, ale mało który serial medyczny wywołuje we mnie aż takie emocje związane z postacią głównego bohatera. Wszystkie emocje od smutku, poprzez wielokrotne wzruszenia, aż po uśmiech pojawiający się na twarzy z radości towarzyszą mi nierzadko w oglądaniu poszczególnych odcinków. Niezmiennie, od pierwszego odcinka jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu aktorskiego Freddiego Highmore’a wcielającego się w rolę Shauna Murphy’ego. Według mnie zagranie osoby ze spektrum autyzmu wymaga ogromnej wprawy i umiejętności aktorskich, czego nie można odmówić temu artyście.
Oczywiście, jako osoba niemająca wiedzy medycznej i niestudiująca medycyny, mam ciarki przy każdej scenie wymieniania określonych czynności, zabiegów czy nazw podawanych leków przez serialowych lekarzy. Jednakże jestem świadoma, że może to nie mieć za wiele wspólnego ze szpitalną, a głównie chirurgiczną rzeczywistością. Zaznaczam w tym miejscu, że serial „The Good Doctor” oglądam jako totalny laik w tematach medycznych i bardziej dla poznania zachowań i przybliżenia tematyki spektrum autyzmu, które stanowi dla mnie niezmiennie niesamowitą tajemnicę. Ponadto przenikliwość umysłu wykreowanego przez scenarzystów tytułowego doktora jest na tyle imponująca, że aż motywuje do działania, czego niejednokrotnie mi potrzeba. Jednak zapewniam, że po obejrzeniu wszystkich odcinków serialu „The Good Doctor” nie podejmę studiów medycznych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz