Przy lekturze powieści nowo poznanego autora, lubię najpierw zapoznać się z nawet krótką notką biograficzną na jego temat. Tak było i w tym przypadku. Autorka powieści „Jeździec Miedziany” Paullina Simons urodziła się w Leningradzie w rodzinie dysydenckiej. Jej dziadkowie i rodzice, ciężko doświadczeni przez wojnę i komunizm, wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w 1973 roku, kiedy Paullina miała 10 lat. Jest autorką wielu bestsellerowych powieści, z których największą sławę przyniosła jej saga o losach Tatiany i Aleksandra, w której skład wchodzą: „Jeździec Miedziany”, „Tatiana i Aleksander” oraz „Ogród Letni”.
Trwa II wojna światowa. Akcja powieści zaczyna się w przededniu urodzin głównej bohaterki, 22 czerwca 1941 roku, a w dniu ataku Niemców na Związek Radziecki. Siedemnastoletnia wówczas Tatiana Mietanowa poznaje młodego oficera, Aleksandra Biełowa, człowieka o bardzo tajemniczej przeszłości. Młodzi zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia bez pamięci, jednak straszne czasy, w jakich żyją, nie pozwalają im długo cieszyć się szczęściem. Niczym bohaterowie poematu Puszkina o tym samym tytule stają się ofiarami okrutnego żywiołu. Czy ocaleją? Czy zdołają uciec z kraju nazwanego później imperium zła?
Na skutek blokady Leningradu i narastającego głodu ludności cywilnej pozostawionej samej sobie w oblężonym mieście, dziewczyna zostaje zmuszona błyskawicznie dorosnąć i zaopiekować się całą rodziną. W najtrudniejszych chwilach pomaga jej nadzieja na spotkanie z ukochanym Aleksandrem oraz kiełkująca w niej i zapuszczająca głęboko w sercu i umyśle miłość do przystojnego oficera Armii Czerwonej. Niestety, przez długi czas młodzi kochankowie są zmuszeni skrywać przed światem rodzące i rozwijające się między nimi uczucie, o czego przyczynie czytelnik dowiaduje się dość szybko, co niekoniecznie stanowi dla niego ogromne zaskoczenie.
„Wojna i miłość, bohaterowie i zdrajcy, fascynujące postaci i ich losy, które zostają w pamięci długo po przeczytaniu książki.” Takie słowa zostały umieszczone na odwrocie powieści „Jeździec Miedziany” Paulliny Simons. Całkowicie się z nimi zgadzam. Co więcej, uważam, że zostają one nie tylko na długo, ale i na zawsze. Między bohaterami powieści a czytelnikiem powstaje niejako niewidzialna nić, której nie jest w stanie już nic przerwać. Sama po przeczytaniu tej powieści długo nie mogłam dojść do siebie. Przez dłuższy czas czułam się, jakbym była uczestnikiem wszystkie opisanych tam wydarzeń, przeżywała wraz z bohaterami wszystkie ich emocje - te dobre i te złe, dzieliła z nimi wszystkie rozterki, przeżywała z nimi głód i cierpienie, walczyła o przetrwanie każdej mroźnej nocy, ale też cieszyła się z każdej wspólnej chwili.
Są takie powieści, które czyta się jednym tchem, z jednej strony pragnąc jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów, wejść całkowicie w ich świat, oddychać tym samym powietrzem, którym oni oddychają, być z nimi, a z drugiej strony pragnie się zatrzymać czas, aby kartek powieści jedynie przybywało, a nie ubywało. „Jeździec miedziany” to właśnie jedna z tych powieści. Dawno, a może nawet jeszcze nigdy w życiu, żadna powieść nie wywarła na mnie tak ogromnego wrażenia i tak mnie nie oczarowała, nie ujęła za serce i nie pozostawiła w tak wielkim rozdarciu emocjonalnym.
Po rozpoczęciu nauki języka rosyjskiego, zapałałam niepohamowaną chęcią poznania bliżej kultury rosyjskiej, panujących tam zwyczajów, a także zapoznania się z mniej lub bardziej fikcyjnymi historiami obywateli tego kraju. Okres II wojny światowej odcisnął piętno na każdym z narodów państw zaangażowanych w te niezwykle okrutne wydarzenia. Historia Tatiany i Aleksandra stanowi romantyczną opowieść o miłości, która nie miała prawa się wydarzyć. Opowiada o uczuciu, które nie miało szans przetrwać tak trudnego i wyniszczającego czasu. W czasie lektury tej powieści odnajdywałam w niej elementy typowego dla rosyjskiego światopoglądu tragicznego romantyzmu. Ta ponad 700-stronnicowa książka zostawiła mnie w emocjonalnym rozdygotaniu, ale z iskierką nadziei na lepszy, wypełniony miłością i ciepłem świat. Polecam ją każdemu, kto zaczyna wątpić czy warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz