Interpretacja porównawcza utworów F. Karpińskiego Na odmienione Nadprucie oraz Dworu Cz. Miłosza
Interpretacja porównawcza utworów F. Karpińskiego Na odmienione Nadprucie oraz Dworu Cz. Miłosza
Fascynacja kulturą ludu oraz chęć jak najdoskonalszego przedstawienia jego codziennego życia, pełnego takiej samej, a może nawet większej ilości uniesień, niż mieszkańca rozwiniętego miasta, jest obecna w sztuce, a szczególnie w literaturze, od początku jej istnienia. Urokowi życia polegającego głównie na koegzystowaniu z przyrodą ulegali najwięksi polscy poeci, tacy jak Jan Kochanowski, Mikołaj Rej, czy w końcu Franciszek Karpiński. Sielankowość krajobrazu polskiej wsi, a także prostota jej mieszkańców sprawiły, że motyw ludowości na stałe zajął miejsce w sercach Polaków. Jednak nie zawsze utworom poetyckim traktującym o tematyce ludowości towarzyszy spokój i radość. Nierzadko pełne szczęścia życie wiejskie jest przedstawiane raczej jako wspomnienie tego, co przeminęło. W mojej pracy postaram się dokonać analizy i interpretacji dwóch utworów będących rozważaniami nad zmianami krajobrazu bliskich podmiotom lirycznym miejsc.
Pierwszym z utworów, których analizy się podejmę jest Na odmienione Nadprucie. Utwór Franciszka Karpińskiego, będący przykładem zarówno sielanki, jak i elegii, traktuje o świetlanej przeszłości Pokucia położonego nad rzeką Prut. Poeta nie skupia całej swojej uwagi jedynie na mieszkańcach okolicznych wsi, lecz kieruje myśli czytelnika na rzekę i zmiany, jakie zaszły w jej biegu od czasów młodości podmiotu lirycznego utożsamianego z autorem. Sposób opisania zabaw młodych Pokucianek nad rzeką stanowi doskonały przykład sielankowości tegoż utworu, bowiem już w czasach antycznych traktowano ten gatunek literacki jako realistyczne przedstawienie zajęć i towarzyszących im przeżyć bohaterów oraz otaczających ich krajobrazów. Jednak jak już wcześniej wspomniałam, poeta rozwija formę sielanki, bowiem bije od niej smutek i melancholia związana z przeminięciem złotego wieku Prutu, stąd występowanie w utworze F. Karpińskiego elementów elegijnych.
Drugim tekstem jest Dwór Czesława Miłosza, w którym to powraca jak echo motyw utraconego raju, będącego dla polskiego Noblisty jednym z najważniejszych tematów jego twórczości. Podmiot liryczny będący porte-parole autora powraca do opuszczonej przed laty ojczyzny. Niestety, znajduje swój dom rodzinny oraz przylegające do niego tereny w opłakanym stanie. Doskonale widoczne są tutaj nawiązania do biografii poety, do których powrócę w dalszych częściach mojej interpretacji.
Motyw utraconego raju, charakterystyczny nie tylko dla Cz. Miłosza, ale również dla wielu artystów powojennego świata, egzystował już w literaturze polskiej za czasów panowania w ojczyźnie Jana Kochanowskiego trzech wielkich mocarstw. F. Karpiński w doskonały sposób przybliża czytelnikowi warunki panujące nad Prutem w okresie złotego wieku, aby po chwili popaść w zadumę nad jego obecnymi losami. Twórca sentymentalnego nurtu w literaturze polskiej, podobnie jak Miłosz, nie ogranicza się jedynie do samej rzeki, ale rozszerza perspektywę na okoliczną wieś. Sam tytuł Na odmienione Nadprucie świadczy o kunszcie artystycznym poety oraz o jego erudycji, bowiem jednym z utworów, w stronę którego kieruje on myśl odbiorcy jest fraszka Na lipę wybitnego polskiego poety doby renesansu – Jana Kochanowskiego. Kolejnym skojarzeniem czytelnika może stać się utwór prozatorski Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem, opowiadający losy mieszkańców wsi leżącej nad litewską rzeką.
Pierwszą cechą różniącą oba utwory jest ich budowa. Dwór Cz. Miłosza jest, w opozycji do dzieła F. Karpińskiego, pozbawionym regularności, stychicznym wierszem białym. Na odmienione Nadprucie będące jedenastozgłoskowcem ze średniówką po piątej sylabie, składa się z ośmiu strof i zawiera rymy krzyżowe. Różnica ta może wynikać między innymi z czasów, w jakich przyszło tworzyć wyżej wymienionym poetom, bowiem F. Karpiński należy do artystów doby oświecenia, a Cz. Miłosz – powojennej Polski.
Zarówno F. Karpiński, jak i Cz. Miłosz pochylają się w swoich utworach nad motywem raju utraconego utożsamianego ze zniszczoną, w pierwszym przypadku rozbiorami, a w drugim wojną, ojczyźnie. Warto w tym miejscu odwołać się do biografii obu poetów, bowiem to właśnie ona stanowi główne źródło informacji o kontekście tworzenia danego dzieła. F. Karpiński urodzony w XVIII wieku wychował się na Pokuciu nad Prutem, który to właśnie obszar opisuje w swojej elegijnej sielance. Miłosz, dokładnie tak samo jak Karpiński, powraca na łono ojczyzny litewskiej, lecz zamiast widoku szczęśliwej przyrody otaczającej jego rodzinny dom stwierdza z melancholią: Nie ma domu (...) / I gąszcz porasta ślady dawnych ścieżek. Karpiński skupia uwagę czytelnika na rzece, do której zwraca się już na początku pierwszego wersu utworu: Prucie! W którego przeźroczystej wodzie / Białe umywa nogi Pokucianka (…), po czym ze smutkiem woła: Pożal się, Boże! Już po twej swobodzie (…).
W słowach Miłosza możemy doszukiwać się nawiązań do jego miejsca urodzenia, ponieważ polski Noblista przyszedł na świat w białym dworze na Litwie: Rozebrano świren, biały, zamczysty (…) Twórca okresu powojennego, tak samo jak Karpiński, opisuje zmiany, które zaszły w przyrodzie od czasu jego młodości: (…) nie poznałem rzeki, / Jej kolor jak rdzawej samochodowej oliwy, / Ani szuwarów, ani lilii wodnych. / Przeminęła lipowa aleja, niegdyś droga pszczołom / I sady, kraina os i szerszeni opitych słodyczą / Zmurszały i zapadły się w oset i pokrzywy.
Utwór F. Karpińskiego składa się z dwóch części, jedna z nich stanowi opis zabaw Pokucianek nad rzeką: Te, często w jedną zebrane gromadę, / Przy twoich wodach obóz zakładały. / Wesołych zabaw czyniąc radę, / Przechodnia w jego drodze zatrzymały, a druga – westchnienie przepełnionego smutku zadumania nad losem kraju lat dziecięcych: Prucie! Jakżeś jest bardzo odmieniony, / Wody twe dzisiaj cicho upływają. / Smutnym gra tonem Korydon zniszczony. / Ślicznych twych córek ścieżki zarastają. W przeciwieństwie do oświeceniowego poety, Miłosz kieruje się inną zasadą przedstawienia odmienionego królestwa przyrody otaczającego jego dom rodzinny, bowiem nie skupia się na wydarzeniach mających tam kiedyś miejsce, lecz na samej naturze. Jednocześnie ukazuje ogromną zażyłość łączącą go z ojczyzną, w słowach To miejsce i ja, choć daleko stąd, / Równocześnie, rok po roku, traciliśmy liście, / Zasypywały nas śniegi, ubywało nas. Czesław Miłosz w końcu odnalazł swoją Arkadię – I znów razem jesteśmy, we wspólnej starości.
Punktem kulminacyjnym przebiegów znaczeniowych w obu analizowanych przeze mnie utworach jest zakończenie. U F. Karpińskiego rozpacz spowodowana widokiem odmienionego Pokucia objawia się w najwyższym stopniu w słowach: Nie słychać głosu Klorydy; / A Filis smutnymi ściegi / Wyszywa klęski Dorydy. Ja przecie kocham twe brzegi. Kloryda, Filis oraz Doryda to pozornie niewyróżniające się niczym specjalnym Pokucianki, jednak przy bliższej analizie utworów twórcy polskiego nurtu sentymentalnego dostrzegamy, iż wszystkie trzy postaci kobiece odegrały ważne role w dziełach F. Karpińskiego. Ostatni wers dostarcza ostatniej i największej porcji smutku poety, bowiem to właśnie w tym miejscu porte-parole autora wyraża swój stosunek do stron rodzinnych: Ja przecie kocham twe brzegi.
Czesław Miłosz nie tylko podąża śladem oświeceniowego twórcy, ale również nie ogranicza się jedynie do rozpaczy nad przemijaniem, ale także zauważa ciekawiące go zmiany, jakie zaszły w obrębie świata stwarzanego bezpośrednio przez ludzi: Interesuje mnie dymek, z rury zamiast komina, / Nad baraczkiem skleconym niezgrabnie z desek i cegły / W zieleni chwastów i krzaków – poznaję sambucus nigra. Baraczek najprawdopodobniej zamieszkały przez przedstawicieli biedoty, staje w opozycji do tradycji litewskich, takich jak na przykład świren, czyli spichlerz na zboże. Dodatkowo Miłosz zdaje się utożsamiać w utworze współczesność będącą jednocześnie synonimem postępu z zubożeniem społeczeństwa i upadkiem dawniej wyznawanych przez jego najbliższe otoczenie wartości.
Zakończenie utworu Miłosza okazuje się być znacznie bardziej zaskakujące, bowiem podmiot stwierdza, iż Chwała życiu, za to że trwa, ubogo, byle jak. / Jedli te swoje kluski i kartofle / I mieli przynajmniej czym palić w nasze długie zimy. Ostatnie trzy wersy Dworu zdecydowanie różnią się od reszty utworu, nie tylko stylem, ale również nastrojem. Autor cieszy się z życia, jednak nie takiego przesyconego bogactwem, czy też innymi dobrodziejstwami losu, lecz takim zwyczajnym, byle jakim. Kartofle i przygotowywane z nich najprostsze potrawy stanowiły podstawę wyżywienia dla wielu ludzi w czasie wojny, a także tuż po jej zakończeniu. Uwagę czytelnika przyciąga niezaprzeczalnie zaimek nasze, jako określenie długich zim. Dlaczego podmiot rezygnuje z dotychczasowej narracji w pierwszej osobie liczby pojedynczej i zamienia ją na liczbę mnogą? Oprócz drobnej dygresji dotyczącej relacji łączącej poetę z krajem ojczystym, kiedy to autor mówi, iż traciliśmy liście i zasypywały nas śniegi, Miłosz opisuje przyrodę z pozycji niezależnego obserwatora związanego uczuciowo jedynie z obrazem przeszłości. W zakończeniu jednak wydaje się ostatecznie zmieniać zdanie na temat zmian, które zaszły w przyrodzie jego ukochanej ojczyzny.
W obu utworach poeci skorzystali nie tylko z tematyki przemijalności, ale również sięgnęli po motyw przyrody w procesie zmian świata tworzonego przez ludzi. Podobne zagadnienie poruszył sam A. Mickiewicz w jednym z Sonetów krymskich. Bakczysaraj opisuje przeżycia poety związane z kontaktem z obcą kulturą zniszczoną przez siły przyrody. Kontekstualność tych trzech utworów staje się szczególnie widoczna, jeśli rozpatrzymy ich podobieństwo biorąc pod uwagę rolę, jaką w każdym z nich odgrywa natura. Niszczycielska siła, czy może czynnik dający zaczyn zmianom? Tak jak w Na odmienione Nadprucie mamy do czynienia z miłością porte-parole autora do Prutu i jego brzegów, tak w Dworze Miłosza przyroda jawi się raczej jako coś, co przyczynia się do zdegradowania człowieka i jego pozycji w społeczeństwie oraz pejoratywnych zmian w otaczającym go świecie.
Zarówno F. Karpiński, jak i Cz. Miłosz wykorzystali w wyżej przeze mnie omówionych utworach opis rzeki, jako przykładu potwierdzającego ogrom zmian w przyrodzie. Z tą jedynie różnicą, że twórca nurtu sentymentalnego wysunął Prut na pierwszy plan i to do niego kieruje obie apostrofy oraz przepełniony smutkiem monolog, a u Miłosza rzeka stanowi jedynie jeden z elementów opisanych po powrocie na łono odmienionej ojczyzny. A. Mickiewicz również odwołał się w Bakczysaraju do potęgi natury, a przede wszystkim wody, dzięki której natura nie zniszczyła jedynej fontanny haremu stojącej na środku dziedzińca.
Na odmienione Nadprucie F. Karpińskiego oraz Dwór Cz. Miłosza są spisem wspomnień złotego wieku ojczyzny autorów – w pierwszym przypadku Pokucia, w drugim – Litwy. Nie mamy tu jednak do czynienia z locus amoenus, bowiem miejsca te istnieją naprawdę, nie służą jedynie ukazaniu idealnej przestrzeni. W obu utworach autorzy wykorzystali jednak motyw utraconego raju oraz rolę przyrody, jako czynnika najbardziej dotkniętego zmianami lub też wywołującego te procesy. Według mnie Cz. Miłosz ostatecznie godzi się z faktem, iż dobrobyt i szczęście już nie powrócą do jego kraju ojczystego. W przeciwieństwie do F. Karpińskiego, wyznającego w ostatnim wersie elegijnej sielanki: Ja przecie kocham twe brzegi. I to właśnie ten ogrom miłości nie pozwala mu zrozumieć przemian, które na zawsze odmieniły obraz jego ukochanego Nadprucia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz